STRONA GLOWNA
A A A

KRAKÓW I OKOLICE

Zwiedzanie Polski przynosi turystom dwojaki pożytek: po pierwsze zapoznaje ich z zabytkami historii Polski od jej zarania do najnowszej doby, a po wtóre daje im możność zetknięcia się z pierwszym socjalistycznym miastem na na­szych ziemiach . Znany pisarz radziecki Iwanow pisze w utworze pt. „W imię życia i pokoju": „Zabytki historyczne nie tylko ułatwiają zro­zumienie przeszłości, lecz także w większej mierze pomagają odczuć piękno i czar teraźniejszości". Zwiedzanie Polski pozwoli nam zrozumieć wypadki historyczne, które tu się roz­grywały, a jednocześnie ułatwi nam poznanie i odczucie pięk­na, zawartego w zabytkach dawnych wieków. Zwiedzanie takie kształci i wzbogaca umysł, budzi artystyczne upodo­bania, odstręcza od kosmopolitycznej tandety, którą produ­kuje i propaguje wszelkimi środkami imperialistyczny kapitał. Kultura socjalistyczna stawia sobie za zadanie wszystko wartościowe z przeszłości historycznej przejąć, utrwalić i uczynić wspólnym dobrem klasy pracującej. Zwiedzanie za­bytków to jeden ze środków wiodących do tego celu. Zwiedzanie jednak nie powinno być powierzchowne i bez­krytyczne. Systematyczne poznawanie zabytków z różnych epok daje podstawę do rzetelnej kultury artystycznej nie tylko w odniesieniu do starej, ale także i nowej sztuki. Świa­domy turysta stanie się pełnowartościowym odbiorcą dzieł sztuki, tak ważnej dziedziny kultury ogólnoludzkiej. Serwis zaś wciągnie turystę w rytm nowoczesności, obudzi to nim wizje lepszego jutra. Bu­dynek dworca wystawiono za czasów Wolnego Miasta Kra­kowa około r. 1844. Był on zbudowany dla pierwszej linii ko­lejowej na tych ziemiach, łączącej Kraków ze Śląskiem, a pośrednio z Wrocławiem. Po zaborze Wolnego Miasta Krakowa Austriacy połączyli tę linię kolejową z wiedeńską. Linie te przedłużono potem dalej na wschód przez całą ówczesną Galicję. Z początku linia ta była czynnikiem poprawy gospodarczej, poprawa ta jednak była krótkotrwała z powodu polityki zaborców, dą­żących do likwidacji zaczątków przemysłu w Galicji w celu stworzenia rynków zbytu dla produkcji austriackiej. (W la­tach siedemdziesiątych ubiegłego stulecia zamknięto m. in. huty żelazne i cukrownie.) Austria traktowała Galicję jako kolonię, powodując jej przysłowiową nędzę. Ta polityka rządu austriackiego, przynoszącą katastrofalne bezrobocie w kraju, była bardzo na rękę małopolskim magnatom-zie-mianom, gdyż dawała najtańszą siłę roboczą. Z wąskiego wiaduktu nad ul. Lubicz prowadzi droga od centrum starego Krakowa ku Nowej Hucie. Budowa tego ośrodka przemysłowego jest jednym z pod­stawowych elementów uprzemysłowienia kraju, rozwoju go­spodarczego i ugruntowania władzy ludowej. Bezrobocie i nę­dza mas pracujących, spowodowane przez rabunkową poli­tykę rządów zaborczych i policyjne rządy kapitalistyczne okresu międzywojennego, należą już do zamierzchłej prze­szłości. Budowa Nowej Huty daje nie tylko pracę, lecz również wykształcenie zawodowe tysiącom okolicznych chłopów, wy- chowuje pokolenie świadomych budowniczych podstaw so- cjalizmu. Rozpoczynamy wędrówkę po Krakowie, udając się Plan­tami, które pierścieniem okalają przedmieście, wzdłuż ulicy Basztowej ku Barbakanowi. Po lewej mijamy zbudowany w końcu ubiegłego stulecia gmach Państw. Teatru im. Juliusza Słowackiego. Przed teatrem stoi pomnik największego komediopisarza polskiego, Aleksan­dra Fredry. Na prawo widzimy gmach WRN, dawny Urząd Wojewódzki; stąd w roku 1936 sanacyjna policja strzelała do demonstrujących robotników. Wydarzenia rozegrały się w następujących okolicznościach. W dzisiejszych Zakładach Wytwórczych nr 3, zwanych wtedy „Semperitem", rozpoczął się 20 marca 1936 roku strajk oku­pacyjny. Strajk miał podłoże ekonomiczne, już wówczas jednakże-dzięki wysokiemu poziomowi uświadomienia więk­szości zatrudnionej w Sempericie załogi, podczas akcji wy­raźnie zaznaczyła się postawa ideologiczna strajkujących, którzy manifestowali jednolitofrontowe stanowisko i wrogi stosunek do rządów faszystowskich. W nocy z 22 na 23 marca n? bezpośredni rozkaz ówczesne­go wojewody policja siłą usunęła okupujących fabrykę ro­botników, bijąc bezbronnych, a nawet ciężarne robotnice. Rankiem 23 marca robotnicy zebrali się tu właśnie, pod ów­czesnym gmachem Województwa, dziś WRN. Na hasło, któ­rym był strzał prowokatora, policja ustawiona pod gmachem dała szereg salw do tłumu. W następstwie tych salw padło trupem 6 robotników, a odniosło rany około dwustu. Pogrzeb ofiar represji był wspaniałą manifestacją ża­łobną. Miasto było jakby wymarłe. Za konduktem nato­miast kroczył przy głuchym wtórze bębnów olbrzymi tłum, złożony z 60.000 ludzi. Tak więc w tym właśnie miejscu polała się krew robotników polskich, demonstrujących prze­ciw uciskowi rodzimego faszyzmu. Dochodzimy do wspomnianej ulicy Szpitalnej. Na lewo przed nami wyłaniają się mury obronne, budowane w okre­sie od końca XIII do schyłku XV wieku. Na domu nr 38 widzimy tablicę pamiątkową, umieszczoną tu w 10-lecie Polskiej Partii Robotniczej. Napis na tablicy głosi, że w tym lokalu w 1942 r. w nocy z 24 na 25 grudnia Gwardia Ludowa dokonała zamachu na hitlerowców w od­wet za stracenie w Warszawie członków PPR. Jeżeli dysponujemy czasem, odłożymy na później oglądanie murów, a udamy się ulicą Szpitalną na plac św. Ducha. Kościół Bożego Ciała, stojący w pobliżu rynku pełnił podobną funkcję w mieście Kazimierzu, jak kościół Mariacki w Krakowie. Kościół ten jest wspaniałym przykładem omawianego już, krakowskiego gotyku (kościoły: Mariacki, Dominikanów, Ka­tedra i św. Katarzyny). Pierwotna architektura tego kościoła, budowanego w la­tach 1340—1405, dotrwała do naszych czasów w lepszym sta­nie niż wszystkich innych gotyckich kościołów krakowskich. Jest to budowla ceglana z dodatkiem kamienia. Szczyt fasady zachodniej wykonano w XV w., wieżę północną wy­kończono w 1566 r., a nakryto hełmem w XVII w. Ko­ściół otacza obszerny cmentarz parafialny. Pozostałością jego jest Ogrójec póżnogotycki z XVI w. Na tym miejscu odbywały się widowiska religijne. Imponujące wnętrze zadziwia świetnym zestawieniem dwu materiałów: na dole okładziny z surowego kamienia, na gó­rze z cegły. Wielki ołtarz lśniący od złota i wyjątkowo ozdobny utrzy­many jest w stylu wczesnego baroku. Jest to najwspanial­szy i najdojrzalszy artystycznie ołtarz z tego okresu w Pol­sce. W oknach po prawej stronie widzimy średniowieczne witraże z początku XV w. Ciekawą całość stanowią znaj­dujące się po lewej i po prawej stronie prezbiterium ozdobne stalle z r. 1629 — dzieło snycerza Stefana. Są one dwu­piętrowe z zapieckami ozdobionymi grupami kolumn, fi­gurami i obrazami oraz baldachimem, który przechodzi w chór. Idziemy teraz ul. św. Wawrzyńca i Wąską ku ul. Józefa. Wchodzimy w dzielnicę żydowską, istniejącą tu od XV w. Miejsca, które przechodzimy, były w czasie okupacji hitlerowskiej widownią wielkiej tragedii narodu żydowskiego. Mieszkańcy jej w większości zginęli w po­bliskim Płaszowie albo w Oświęcimiu. Ludność żydowska pojawiła się w Krakowie jeszcze w cza­sach wczesnohistorycznych, a w XIV w. Żyd Lewek na­leżał do najwybitniejszych finansistów epoki i przynił się niemało do sukcesów ekonomicznych Kazimierza Wielkiego. Pod nr 38 widzimy Bożnicę Wysoką z XVI w., utrzymaną w stylu Odrodzenia. Na pierwszym piętrze mieściła się tu sala modlitewna. Wnętrze tej bożnicy, jak wszystkich in­nych, zostało zniszczone przez hitlerowców. Gdybyśmy się ul. Józefa cofnęli ku zachodowi, doszlibyśmy do ul. Ja­kuba. Na rogu jej i ul. Izaaka wznosi się bożnica pod tymże wezwaniem z końca XVII w. Bożnicę tę odnawia się obec­nie i przystosowuje do celów muzealnych. Będzie tu mu­zeum archeologiczne, oddział archeologii egipskiej i inkaskiej. Wracając ul. Józefa w kierunku wschodnim dochodzimy do ul. Szerokiej, dawniej gwarnego i pełnego życia centrum dzielnicy żydowskiej. Zniszczone przez hitlerowców zabyt­kowe domy odbudowuje się z zachowaniem stylu. Z budo­wli świeckich wysuwa się na czoło stojący na północnej stro­ nie placu stylowy pałac Jordanów. Dzisiejszy jego wygląd pochodzi z XVI w. Przy ul. Szerokiej znajdują się trzy zabytkowe bożnice. Na północ koło ul. Józefa Stara Bożnica, obecnie odnowiona, gotycka, ale zbudowana dopiero na początku XVI w. Na wschodniej stronie znajduje się Bożnica Bociana-Popera z początku XVII w. Na zachód wreszcie stoi Bożnica Remuh z XVII w., jedyna czynna z bożnic zabytkowych. Obok tej bożnicy znajduje się dawny cmentarz Remuh z szeregiem nagrobków o dużym znaczeniu historycznym. Teraz udajemy się na ul. Miodową, przecinamy ul. Bo­haterów Stalingradu i idziemy do dzielnicy Grzegórzki. Po prawej stronie mijamy nowy cmentarz żydowski i wchodzi­my na teren ośrodka robotniczego. Dzielnica ta dzisiejszy swój wygląd zawdzięcza wyłącznie Polsce Lu­dowej. Centrum jej stanowi Al. Ignacego Daszyńskiego. W koło widzimy szereg luźno stojących nowoczesnych blo­ków, wyposażonych komfortowo, pełnych światła. Takie są mieszkania robotnicze w dobie socjalizmu. W tej właśnie dzielnicy znajduje się fabryka zwana dawniej Seraperi-t e m, pamiętna tragicznymi zdarzeniami z r. 1936 (patrz opis gmachu W.R.N.). Szkoły w tej dzielnicy wyposażone są wspa­niale, młodzież uczy się w najlepszych warunkach. W zakładach Budowy Maszyr i Aparatury zwiedzamy naj­większą salę teatralno-koncertc wą Krakowa, dzieło najnow­szych czasów, służące kulturzt socjalistycznej. Idziemy teraz ul. Blich i skręcamy w drugą przecznicę po prawej stronie, w ul. Kołłąi aja. Przy tej ulicy, w domu pod nr 4, odbyła się w r. 1910 trajowa konferencja SDKPiL (na domu tablica). Tu mieszkał Feliks Dzierżyń­ski i tu mieściło się wtedy archiwum partyjne. Feliks Dzierżyński przebywał w Krakowie wielokrotnie w okresie najintensywniejszej swej działalności politycznej na terenie kraju. Wspomina on o tym w swoich pamiętni­kach: „Zamieszkałem w Krakowie, aby mieć związek z par­tią zza kordonu i pomagać jej. Od owego czasu nazywają mnie — Józefem". Drugi raz mówi: „Po siedmiodniowym pobycie tam (na Syberii) uciekam przez Warszawę zagranicę. Znów zamieszkuję w Krakowie, skąd wyjeżdżam często do Królestwa". Krakowianie dumni są z tego, że tu przebywał i rozwijał w ciągu szeregu lat swą działalność ten wielki Polak, będą­cy ucieleśnieniem najlepszych tradycji polskiego ruchu re­wolucyjnego symbolem internacjonalizmu mas pracujących w ich walce wyzwoleńczej, jednym z najbliższych współpra­cowników Lenina i Stalina. Wracamy teraz na ul. Blich i dochodzimy do ul. Koper­nika. Na początku tej ulicy, pod nr 7, widzimy zabudowania pochodzące z przełomu XVIII i XIX w. Od 1809 r. do po­łowy stulecia była to siedziba loży masońskiej, postępowego czynnika w owej epoce. Bezpośrednio z tymi budynkami sąsiaduje wspomniany przez nas przy opisie trasy bocznej nr 1 kościół św. Mi­kołaja, pochodzący z XII w., a przebudowany w XVII w. Kościół ten stał pierwotnie przy przedhistorycznej drodze handlowej na wschód, prowadzącej tzw. „szlakiem Lechi-tów" w kierunku dzisiejszego Sandomierza. Stojący przy tej ulicy (Kopernika) szpital św. Łazarza za­łożony był w końcu XVIII w. Nazwa szpitala pochodzi od znajdującego się tu kościoła z r. 1634. Za budynkami klinicznymi (po lewej) pod nr 44 stoi koś­ciół Karmelitanek z r. 1725. Przy tejże ulicy (pod nr 27) znajduje się Obserwato­rium Astronomiczne, założone z inicjatywy Kołłątaja (patrz opis ul. Kanonicznej) w r. 1787. Za obser­watorium rozciąga się założony w tymże czasie Ogród Botaniczny, jeden z najbogatszych w Polsce. Idziemy teraz ul. Botaniczną i Lubicz na ul. Zygmunta Augusta, mijając po lewej stronie Ogród Strzelecki, ośrodek ruchu zbrojnego w czasie Wiosny Ludów, siedzibę dawnego Bractwa Kurkowego.Na pl. Wolnica stoi ratusz zbudowany w XIV w., przebudowany w XVI w., z wieżą z XVII w. W gmachu tym mieści się Muzeum Etnograficzne. Na parte­rze, oprócz sali na tzw. wystawy zmienne, znajdują się trzy ciekawe i zupełnie wierne wnętrza izb chłopskich: krakow­skiej, góralskiej i dolnośląskiej. Dalej mamy trzy warsztaty rzemieślnicze wiejskie, a mianowicie: prastarą oryginalną olejarnię z Podhala, dalej również bardzo starą folusznię, a wreszcie odtworzony prymitywny piec garncarski. Muzeum obrazuje historię rozwoju życia na ziemiach pol­skich od czasów najdawniejszych do chwili obecnej w opar­ciu o wytyczne materializmu historycznego. Eksponaty zgro­madzone w trzech działach ilustrują: 1) sposoby zdobywania pożywienia i wytwarzania narzędzi, 2) budowę schronień (jaskinie) i mieszkań (przy tym na przykładzie Biskupina pokazano, że niektóre formy trwają w budownictwie ludo­wym blisko trzy tysiące lat), 3) ubiór, którego późniejsze zróżnicowanie jest odbiciem nierówności społecznych. Drugie piętro poświęcone jest przede wszystkim sztuce. Umieszczono tu eksponaty ilustrujące zdobnictwo i ludową twórczość teatralną. Dalej oglądamy zbiory ceramiki, tkactwa, rzeźby i malarstwa. Na trzecim piętrze obok pracowni spotykamy salę przezna­czoną na wystawy przedmiotów sztuki ludowej zagranicznej. koś­cioła św. Katarzyny. Od tego kościoła prowadzi nad ul. Skałeczną ganek do tzw. kaplicy Węgierskiej, posta­wionej również u schyłku XIV w. Architektonicznie najciekawsze jest prezbiterium kościoła, zamknięte pięcioma ścianami dwunastoboku, otoczone rzędem podpór, zwieńczone ozdobnymi sterczynami kamiennymi. Główne wejście do kościoła znajduje się od strony południo­wej. Osłania je kruchta obłożona ozdobną, ciosową okładzi­ną, podobnie jak sąsiednia nawa boczna. Fasadę zachodnią zdobi duże okno i szczyt ceglany z wnęką. Wewnątrz zwraca uwagę wielki ołtarz z połowy XVII w. z obrazem malarza krakowskiego Andrzeja Wenesty z r. 1674. Ołtarz ten to jeden z przykładów wysokiego poziomu kra­kowskiego snycerstwa. Tu również znajduje się ciekawy pom- nik nagrobny (na ścianie na prawo od wejścia) Wawrzyńca Spytka Jordana z r. 1603, charakterystyczny przykład schył­ku stylu Odrodzenia. Z kościołem łączy się klasztor A u g u s t i a n ó w, posiadający współczesne z jego budową krużganki. Na piękno krużganków składają się prócz sklepień żłobione framugi przęsłowych arkad. W krużgankach znajdują się również bar­dzo zniszczone freski z końca XIV w., piękne zarówno w li­nii jak i w kolorze. Ulicą Skałeczną udajemy się ku wyniosłemu kościołowi i klasztorowi Paulinów (Na Skałce). Miejsce to, z na­tury obronne, było już w okresie przehistorycznym zamiesz­kałe. Tędy wiodła na południe owa wspomniana główna dro­ga handlowa. Tu zbudowano w X lub XI w. okrągły koś­ciół, podobny do kościoła św. Adaukta i Feliksa na Wawelu i tu z rozkazu króla Bolesława Śmiałego zabity został biskup krakowski, Stanisław Szczepanowski, oskarżony o zdradę kraju. Biskup ten bowiem w porozumieniu z grupą możnych feudałów oraz cesarzem Henrykiem IV i Czechami knuł spi­sek przeciwko królowi, reprezentantowi idei niezależności państwa polskiego. Feudalni kronikarze duchowni, chcąc oczyścić biskupa od plamy zdrady, sfałszowali w XIII w. kronikę tzw. Galla, rzucając na króla fałszywe oskarżenie. Dopiero w XIX w. historycy polscy odkryli fałszerstwo, a Stanisław Wojciechowski zrehabilitował w swych gruntow­nych studiach historycznych Bolesława Śmiałego. Później stał w tym miejscu kościół gotycki, który popadł w ruinę. Kościół, który dziś oglądamy, wystawiono w XVIII w. Ciekawa jego fasada jest dwuwieżowa i dwupiętrowa. Wnętrze ozdobione przez artystów polskich. Zaletą rozplanowania kościoła i klasztoru jest wyzyskanie pięknego położenia nad Wisłą. W podziemiach tego kościoła mieszczą się groby za­służonych Polaków. Spoczywa tu Jan Długosz (patrz opis ul. Kanoniczej), a z nowszych czasów: Adam Asnyk, Józef Ignacy Kraszewski, Teofil Lenartowicz, Jacek Malczewski (patrz Galeria Obrazów w Sukiennicach), Win­centy Pol, Henryk Siemiradzki (patrz Teatr im. Słowackiego, Galeria Obrazów i Kościół św. Marcina), Karol Szymanow­ski i Stanisław Wyspiański (patrz opis ul. Krupniczej, Ga­lerii Obrazów i kościoła Franciszkanów). Wracamy teraz ul. Skałeczną i wchodzimy na pl. Wolnica (dawny rynek miasta Kazimierza). Tu też dojechali tram­wajem ci turyści, którzy nie zwiedzili trasy bocznej.